Zawsze po Twojej stronie
Montag, 29 Dezember 2025

Ryzyko aktuarialne

W świecie ubezpieczeń najpoważniejsze zagrożenia rzadko krzyczą. One raczej milczą, kryjąc się w arkuszach kalkulacyjnych, modelach statystycznych i założeniach, których klient nigdy nie zobaczy w Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia. Jednym z takich zagrożeń jest ryzyko aktuarialne, czyli pojęcie, które brzmi akademicko, lecz w praktyce potrafi boleśnie zweryfikować jakość ochrony ubezpieczeniowej.

W najprostszym ujęciu ryzyko aktuarialne to możliwość poniesienia straty lub niekorzystnej zmiany wartości zobowiązań wynikających z zawartych umów ubezpieczenia, spowodowana błędnymi założeniami dotyczącymi wyceny składek oraz tworzenia rezerw techniczno-ubezpieczeniowych. To definicja poprawna, ale niepełna. Bo choć formalnie dotyczy ona zakładu ubezpieczeń, to jej skutki niemal zawsze materializują się po stronie klienta.

DLACZEGO RYZYKO AKTUARIALNE NIE KOŃCZY SIĘ NA BILANSIE UBEZPIECZYCIELA

Ubezpieczenie jest kontraktem finansowym opartym na prawdopodobieństwie. Nie na zaufaniu, nie na deklaracjach marketingowych, lecz na matematyce. Jeżeli założenia aktuarialne okażą się zbyt optymistyczne,  jeśli składka została skalkulowana zbyt agresywnie, a rezerwy zbyt płytko, równowaga ekonomiczna umowy zostaje zachwiana. A wtedy zaczyna się poszukiwanie „korekt”.

W praktyce przybiera to różne formy: bardziej rygorystyczną interpretację zapisów umownych, wzrost składek w kolejnych okresach, ograniczanie zakresu ochrony czy wręcz wycofanie się ubezpieczyciela z danego segmentu rynku. Klient słyszy wówczas, że „rynek się zmienił”, choć w istocie zmieniły się jedynie wcześniejsze założenia, które okazały się nietrafione.

TANIA SKŁADKA NIE BIERZE SIĘ ZNIKĄD

W okresach dużej konkurencji rynkowej presja na cenę bywa silniejsza niż dyscyplina aktuarialna. Dane historyczne nie nadążają za inflacją szkód, zmieniającym się otoczeniem prawnym czy rosnącymi kosztami likwidacji. Modele zakładają „średnią”, podczas gdy rzeczywistość coraz częściej dostarcza zdarzeń skrajnych, choć wciąż realistycznych.

Efekt? Składka wygląda atrakcyjnie, ale jej fundamenty są kruche. Ryzyko aktuarialne narasta po cichu, aż w końcu zaczyna wymuszać reakcję rynku. Zwykle w najmniej dogodnym momencie, po większej szkodzie lub przy odnowieniu programu.

„Ryzyko aktuarialne nie polega na tym, że ubezpieczyciel może stracić. Polega na tym, że przy złych założeniach ktoś wcześniej czy później będzie chciał tę stratę odzyskać. Naszym zadaniem jest dopilnować, by nie był to klient.” - Wojciech Bednarek, wiceprezes, Polska Kancelaria Brokerska

BROKER JAKO STRAŻNIK RÓWNOWAGI

Między zbyt optymistycznymi a zbyt konserwatywnymi założeniami aktuarialnymi stoi broker. Nie jako sprzedawca, lecz jako architekt równowagi pomiędzy ryzykiem, ceną i długofalową stabilnością.

Dla ekspertów Polskiej Kancelarii Brokerskiej praca z ryzykiem aktuarialnym oznacza coś więcej niż analizę taryf. To weryfikacja założeń, które stoją za składką: realności scenariuszy szkodowych, adekwatności rezerw, spójności programu z rzeczywistą ekspozycją klienta. PKB nie „upiększa” ryzyka, ale też nie pozwala na jego demonizowanie. Porządkuje dane, tłumaczy język aktuariatu na język biznesu i dba o to, by rynek widział klienta jako partnera świadomie zarządzającego ryzykiem, a nie jedynie jako pozycję w portfelu.

„Broker nie jest od tego, żeby znaleźć najtańszą składkę. Broker jest od tego, żeby klient nie obudził się za dwa lata z programem, którego rynek nie chce dalej udźwignąć.” – Ewelina Kozłowska, ekspert PKB.

Dojrzały program ubezpieczeniowy nie jest efektem jednorazowego przetargu, lecz procesu. Procesu, w którym broker PKB stoi konsekwentnie po stronie klienta, dbając o to, by ryzyko aktuarialne ubezpieczyciela nie stało się ryzykiem przedsiębiorstwa. W świecie coraz bardziej złożonych zagrożeń to właśnie ta konsekwencja stanowi o realnej wartości partnerstwa brokerskiego.

Bo w ubezpieczeniach, podobnie jak w finansach, prawdziwe bezpieczeństwo zaczyna się tam, gdzie kończą się uproszczenia. A ryzyko aktuarialne jest jednym z tych elementów, których nie warto zostawiać bez doświadczonego strażnika.

Ryzyko aktuarialne nie zniknie. Jest immanentną częścią ubezpieczeń. Różnica polega na tym, czy pozostaje ono wyłącznie problemem ubezpieczyciela, czy staje się niekontrolowanym zagrożeniem dla klienta. Rola brokera PKB polega na tym, by z niewidocznych założeń matematycznych zrobić element świadomej strategii bezpieczeństwa. Bo w ubezpieczeniach, podobnie jak w biznesie, największe problemy rzadko biorą się z tego, co widać. Najczęściej rodzą się tam, gdzie nikt nie zadał wystarczająco trudnych pytań.

 

 

Ten serwis używa plików cookies.
Korzystanie z tego serwisu, bez zmiany ustawień przeglądarki, oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Czytaj więcej...