W języku potocznym ruchomością jest wszystko, co można wynieść. W języku ubezpieczeniowym, tylko to, co nie jest trwale związane z budynkiem lub lokalem i mieści się w definicji zapisanej w OWU. To zasadnicza różnica. Granica między elementem stałym a ruchomością nie przebiega bowiem według zdroworozsądkowej intuicji, lecz według konstrukcji prawnej i technicznej. Zabudowa kuchenna, podłogi, armatura czy instalacje mogą wyglądać jak „wyposażenie”, ale ubezpieczeniowo należą do innej kategorii. A to, do jakiej kategorii coś należy, decyduje nie o semantyce, lecz o wypłacie odszkodowania.
Ruchomości domowe są więc kategorią umowną, a nie opisową. Obejmują najczęściej meble, sprzęt RTV i AGD, odzież, przedmioty codziennego użytku, a czasem także rzeczy osobiste. Ale już gotówka, biżuteria, dzieła sztuki, sprzęt firmowy czy mienie przechowywane w piwnicy albo garażu bardzo często podlegają odrębnym limitom, wyłączeniom albo wymagają osobnego wskazania. To nie są niuanse. To są linie graniczne odpowiedzialności ubezpieczyciela.
„W ubezpieczeniach mieszkaniowych najdroższe są nie rzeczy, lecz założenia. Jeśli są błędne, nawet najlepsza polisa nie zadziała.” — Wojciech Bednarek, wiceprezes Polskiej Kancelarii Brokerskiej
Kluczowe znaczenie ma również suma ubezpieczenia ruchomości domowych. W praktyce rynkowej bywa ona traktowana jako dodatek do sumy ubezpieczenia mieszkania, czyli „jak zawsze”, „na oko”, „wystarczy”. Tymczasem suma ta powinna odzwierciedlać realną wartość odtworzeniową wyposażenia. Niedoubezpieczenie nie oznacza bowiem, że „dostanie się trochę mniej”. Oznacza, że w razie szkody zastosowana zostanie proporcja, która potrafi boleśnie zaskoczyć nawet przy częściowym zdarzeniu.
W Polskiej Kancelarii Brokerskiej wychodzimy z założenia, że ruchomości domowe to nie lista przedmiotów, lecz realna ekspozycja majątkowa. Dlatego nie pytamy klientów wyłącznie „czy chcą je ubezpieczyć”, lecz jak żyją, jak korzystają z przestrzeni, co rzeczywiście przedstawia dla nich wartość i gdzie ta wartość jest przechowywana. Inaczej wygląda profil ryzyka w mieszkaniu singla w centrum miasta, inaczej w domu rodzinnym z garażem i pomieszczeniami gospodarczymi, a jeszcze inaczej w przypadku pracy zdalnej i sprzętu wykorzystywanego zawodowo.
„Ruchomości domowe to nie są rzeczy. To są decyzje, które ktoś podjął wcześniej — o tym, co warto było kupić i czym warto było się otoczyć. Naszą rolą jest sprawić, by te decyzje miały sens również po szkodzie.” — Ewelina Kozłowska, ekspert Polskiej Kancelarii Brokerskiej
Na końcu potrzebna jest definicja, która porządkuje całość. W ujęciu stosowanym w PKB:
ruchomości domowe to przedmioty stanowiące wyposażenie lokalu lub domu, niezwiązane z nim trwale, należące do ubezpieczonego lub pozostające w jego posiadaniu, objęte ochroną w zakresie i do wysokości określonej w umowie ubezpieczenia, przy uwzględnieniu limitów, wyłączeń oraz miejsca ich przechowywania.
Od tego, jak precyzyjnie rynek definiuje i komunikuje pojęcie ruchomości domowych, zależy nie tylko liczba sporów po szkodach, ale także zaufanie klientów do ubezpieczeń jako takich. A zaufanie, podobnie jak bezpieczeństwo, nie wynika z deklaracji, lecz z doświadczenia.
W Polskiej Kancelarii Brokerskiej traktujemy definicje nie jako formalność, lecz jako instrukcję działania na moment kryzysu. Dlatego naszą ambicją jest, by klient wiedział dokładnie, co chroni jego polisa, zanim będzie musiał to sprawdzić w praktyce. To właśnie w tej precyzji widzimy rolę brokera nowoczesnego: nie sprzedawcy ubezpieczeń, lecz partnera od świadomych decyzji i realnej ochrony.

