Zawsze po Twojej stronie
Mittwoch, 07 Januar 2026

Ryzyko katastroficzne

W świecie ubezpieczeń słowo „katastrofa” przez długie lata miało dość jednoznaczne znaczenie, było synonimem zdarzenia nagłego i dramatycznego np. powódź, eksplozja instalacji. Dziś coraz częściej okazuje się, że takie myślenie należy do innej epoki. Nie dlatego, że katastrofy są bardziej spektakularne, wręcz przeciwnie, często zaczynają się banalnie, niemal niepozornie.

Od awarii, od lokalnego zdarzenia pogodowego, od błędu technologicznego, od przerwanej dostawy energii albo niedostępności kluczowego systemu IT. Katastrofą stają się dopiero wtedy, gdy uruchamiają ciąg zdarzeń, który wymyka się spod kontroli. 

Z perspektywy ubezpieczeniowej ryzyko katastroficzne można dziś zdefiniować jako zdarzenie lub sekwencję zdarzeń o niskiej częstotliwości, lecz wysokiej dotkliwości, których skutki mają charakter systemowy, a nie wyłącznie lokalny. Katastrofa w tym ujęciu to sytuacja, w której kumulują się straty materialne, operacyjne i finansowe, dlatego współczesne definicje coraz częściej akcentują pojęcia akumulacji ryzyka, efektu domina oraz korelacji szkód, odchodząc od prostego rozumienia katastrofy jako jednorazowego zdarzenia losowego.

W praktyce zarządzania ryzykiem wyróżnia się kilka podstawowych rodzajów ryzyk katastroficznych. 

• Naturalne – takie jak powódź, huragan, trzęsienie ziemi czy susza, które nadal pozostają istotnym źródłem dużych strat, choć coraz częściej występują w nowych konfiguracjach klimatycznych. 

• Technologiczne i infrastrukturalne, obejmujące awarie systemów energetycznych, telekomunikacyjnych, IT oraz zakłócenia w łańcuchach dostaw. 

• Systemowe i niematerialne: cyberataki o charakterze masowym, zdarzenia regulacyjne, kryzysy reputacyjne czy pandemie, które nie niszczą fizycznych aktywów, ale paraliżują zdolność prowadzenia działalności. 

Wspólnym mianownikiem tych ryzyk katastroficznych jest fakt, że ich skutki wykraczają daleko poza bilans pojedynczej firmy, uderzając w całe ekosystemy biznesowe i finansowe.

KATASTROFA TO PROCES, NIE MOMENT

W praktyce brokerskiej rzadko spotyka się dziś „czyste” szkody katastroficzne. Zdecydowanie częściej mamy do czynienia z procesem, który rozciąga się w czasie i przestrzeni. Jedno zdarzenie inicjuje kolejne. Szkoda materialna prowadzi do przestoju. Przestój generuje utratę przychodów. Utrata przychodów wywołuje napięcia płynnościowe. Te z kolei przekładają się na relacje z kontrahentami, bankami i regulatorami.

Największym błędem w zarządzaniu ryzykiem katastroficznym jest przekonanie, że sama polisa rozwiązuje problem. Polisa jest dokumentem. Ochrona jest konstrukcją, którą trzeba świadomie zaprojektować, uwzględniając scenariusze skumulowanych strat.” — Ewelina Kozłowska, ekspert Polskiej Kancelarii Brokerskiej.

Z perspektywy klienta biznesowego katastrofa nie polega więc na tym, że „coś się stało”. Polega na tym, że system przestaje działać. A systemem jest dziś nie tylko zakład czy biuro, lecz cała sieć zależności: dostawcy, odbiorcy, infrastruktura, finansowanie, reputacja. To zasadnicza różnica, której nie da się opisać wyłącznie sumą ubezpieczenia.

DLACZEGO RYZYKO KATASTROFICZNE WYMYKA SIĘ KLASYCZNYM DEFINICJOM

Ryzyko katastroficzne od lat sprawia trudność teoretykom i praktykom rynku ubezpieczeniowego. Zdarza się rzadko, ale gdy już wystąpi, to generuje straty o skali, która potrafi zachwiać nie tylko pojedynczą firmą, lecz całym sektorem. Jest silnie skumulowane, geograficznie i czasowo, a jego skutki są ze sobą powiązane w sposób nieliniowy.

Co więcej, ryzyko to jest słabo dywersyfikowalne. Katastrofa naturalna, cyberatak czy awaria infrastruktury krytycznej dotykają jednocześnie wielu podmiotów. Z punktu widzenia rynku oznacza to ograniczoną pojemność, rosnące ceny i coraz bardziej restrykcyjne warunki. Z punktu widzenia klienta, rosnącą lukę między oczekiwaniem ochrony a jej realnym zakresem.

POLISA TO DOKUMENT. OCHRONA TO KONSTRUKCJA

Jednym z najczęstszych błędów w podejściu do ryzyka katastroficznego jest utożsamianie posiadania polisy z posiadaniem ochrony. Tymczasem polisa jest jedynie narzędziem. Jej skuteczność zależy od tego, jak została zaprojektowana, jakie scenariusze uwzględnia i jakie ryzyka świadomie lub nieświadomie wyklucza. W ryzykach katastroficznych diabeł tkwi w szczegółach: podlimitach, definicjach, klauzulach agregacyjnych, warunkach wypłaty odszkodowania. To właśnie tam najczęściej ujawnia się różnica między standardowym produktem a rozwiązaniem dopasowanym do realnej ekspozycji klienta.

RYZYKO KATASTROFICZNE JAKO TEST DOJRZAŁOŚCI ORGANIZACJI

Katastrofa jest zawsze testem. Nie tylko infrastruktury, lecz także procesów decyzyjnych, komunikacji i przygotowania organizacyjnego. Firmy, które wcześniej traktowały ryzyko katastroficzne jako teoretyczny problem, w momencie zdarzenia muszą improwizować. Te, które analizowały scenariusze i budowały odporność, reagują szybciej i skuteczniej. W tym kontekście ubezpieczenie przestaje być celem samym w sobie. Staje się elementem szerszej strategii zarządzania ryzykiem i ciągłością działania. A to oznacza konieczność współpracy z partnerem, który rozumie zarówno język biznesu, jak i mechanizmy rynku ubezpieczeniowego.

BROKER JAKO ARCHITEKT ODPORNOŚCI SYSTEMOWEJ

Rola brokera w ryzyku katastroficznym nie polega na znalezieniu „najtańszej oferty”. Polega na zadaniu właściwych pytań. Co stanie się, jeśli zdarzenie dotknie kilka lokalizacji jednocześnie? Jak długo firma jest w stanie funkcjonować bez kluczowego ogniwa łańcucha dostaw? Jakie straty pojawią się nie w pierwszym, lecz w trzecim miesiącu po katastrofie?

W Polskiej Kancelarii Brokerskiej takie pytania stanowią punkt wyjścia do projektowania programów ubezpieczeniowych. Doświadczenie zdobyte przy obsłudze złożonych ryzyk, dostęp do międzynarodowych rynków i umiejętność negocjowania niestandardowych rozwiązań sprawiają, że broker przestaje być pośrednikiem, a staje się częścią systemu bezpieczeństwa klienta.

„Z naszych analiz programów ubezpieczeniowych wynika, że istotna część klientów posiada formalną ochronę katastroficzną, która w praktyce nie pokrywa scenariuszy największych strat. Najczęściej problemem są podlimity, agregacja zdarzeń oraz nieuwzględnienie ryzyk wtórnych, takich jak długotrwała utrata zysku.” — Wojciech Bednarek, wiceprezes Polskiej Kancelarii Brokerskiej.

GDY KATASTROFA JUŻ SIĘ WYDARZY

Nie sposób mówić o ryzyku katastroficznym bez odniesienia do momentu, który dla klienta jest najtrudniejszy. Dnia, w którym zdarzenie przestaje być scenariuszem, a staje się rzeczywistością. To wtedy weryfikują się wszystkie założenia, zapisy i deklaracje. Proces likwidacji szkody katastroficznej bywa długotrwały, wielowątkowy i obciążający dla organizacji, która jednocześnie walczy o utrzymanie działalności. W takich momentach broker pełni rolę nie tylko doradcy, lecz także koordynatora i rzecznika interesów klienta wobec ubezpieczycieli. Pomaga ograniczyć straty wtórne, które bardzo często okazują się dotkliwsze niż sama szkoda materialna.

RYZYKO KATASTROFICZNE JAKO STAŁY ELEMENT KRAJOBRAZU GOSPODARCZEGO

Nie ma dziś powrotu do świata, w którym katastrofy były wyjątkiem. Zmiany klimatyczne, globalizacja, cyfryzacja i napięcia geopolityczne sprawiają, że ryzyko katastroficzne staje się trwałym elementem rzeczywistości biznesowej. Pytanie nie brzmi już „czy”, ale „jak bardzo i jak często”. Dlatego coraz więcej firm zaczyna postrzegać ubezpieczenie nie jako koszt, lecz jako element strategii przetrwania i rozwoju. A broker, który potrafi patrzeć systemowo, analizować ryzyka w długim horyzoncie i wspierać klienta także w sytuacjach kryzysowych, staje się kluczowym partnerem. W świecie, w którym jedno zdarzenie może uruchomić lawinę konsekwencji, broker Polskiej Kancelarii Brokerskiej nie jest dodatkiem do biznesu, lecz jednym z filarów jego odporności.

 

 

Ten serwis używa plików cookies.
Korzystanie z tego serwisu, bez zmiany ustawień przeglądarki, oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Czytaj więcej...