Artykuły

Zawsze po Twojej stronie
środa, 21 styczeń 2026

Likwidacja szkody obnaża wszystko: polisę, brokera i decyzje sprzed lat

Likwidacja szkody obnaża wszystko: polisę, brokera i decyzje sprzed lat

W świecie zarządzania nieruchomościami są rzeczy, które brzmią jak rutyna, tymczasem w praktyce decydują o reputacji i pieniądzach. Jedną z nich jest zdanie: „mamy ubezpieczenie”, wypowiadane z ulgą, jakby samo istnienie dokumentu w segregatorze gwarantowało spokój. Tyle, że rynek, zwłaszcza w obecnej dobie, uczy brutalnie: polisa nie działa dlatego, że została podpisana. Polisa działa dopiero wtedy, gdy została dobrze pomyślana.

Dobrze skonstruowana polisa nie zaczyna się od tabeli składek, lecz od realnego sposobu zarządzania nieruchomością. Uwzględnia faktyczny stan techniczny budynku, historię awarii, sposób eksploatacji części wspólnych oraz doświadczenia z wcześniejszych szkód. Tylko wtedy ochrona ubezpieczeniowa odpowiada na zdarzenia, które rzeczywiście mogą obciążyć wspólnotę mieszkaniową i jej zarząd: finansowo, organizacyjnie i odpowiedzialnością osobistą.

I właśnie tutaj ujawnia się właściwa rola brokera. Nie jako „dostawcy polisy”, lecz jako doradcy, który bierze odpowiedzialność za skuteczność ochrony w momencie próby. Czyli wtedy, gdy dochodzi do szkody, pojawiają się roszczenia, a decyzje zarządu są weryfikowane nie przez deklaracje, lecz przez zapisy umowy i praktykę likwidacji szkód.

Doradztwo zaczyna się tam, gdzie kończy się tabelka

W ubezpieczeniach łatwo wpaść w pułapkę prostych porównań: suma ubezpieczenia, zakres, składka, franszyzy. To jest ważne, ale to nie jest jeszcze doradztwo. To dopiero wstęp. Doradztwo zaczyna się od pytania, którego nie widać w ofercie: gdzie są krytyczne punkty? Czy odpowiedzialność jest rozproszona między zarządcę, właściciela, wspólnotę i zewnętrznych wykonawców? Jak wyglądają umowy serwisowe? Dojrzały broker wchodzi w te obszary nie po to, by „utrudniać”, tylko by uchwycić prawdziwe ryzyko. Bo ryzyko w nieruchomościach rzadko bywa pojedynczym zdarzeniem. Częściej jest sekwencją zdarzeń.

Konstrukcja polisy: gdzie powstaje zaprojektowana ochrona

W praktyce dobrze zaprojektowana ochrona oznacza liczne modyfikacje warunków umowy, często niewidoczne na pierwszy rzut oka, ale fundamentalne w momencie szkody. Przy klasycznym programie ubezpieczeniowym zakres ochrony wymaga nawet do 200 zmian postanowień z OWU. To właśnie te zmiany decydują o spójności polisy z realnym ryzykiem wspólnoty i praktyką zarządzania nieruchomością.

Dlatego rolą brokera nie jest tylko przyjęcie warunków rynkowych, ale ich przebudowanie pod realne potrzeby zarządcy i wspólnoty. To jest obszar, w którym „standard” często nie wystarcza, a różnica między przeciętnym a dobrym brokerem bywa mierzona nie procentem składki, lecz setkami tysięcy złotych w sporze o wypłatę.

Likwidacja szkody: moment prawdy, którego nie da się „dosztukować”

Największa różnica ujawnia się w chwili szkody. Wtedy rynek dzieli się na dwa światy. W pierwszym zarządca zostaje z dokumentem, infolinią i rosnącym stresem. Próbuje zgadnąć, jak zakwalifikować zdarzenie, co udokumentować, jak opisać sprawę, by nie wpaść w pułapkę nieprecyzyjnych sformułowań. W tle są właściciele, wykonawcy i presja czasu, a każdy chce odpowiedzi „na już”.

W drugim świecie zarządca ma po swojej stronie brokera PKB, który nie tylko zgłasza szkodę, ale prowadzi proces: pomaga ułożyć sekwencję zdarzeń, zabezpieczyć dowody, przygotować dokumentację, skoordynować komunikację, i co kluczowe, pilnuje, by likwidacja szła torem zgodnym z konstrukcją polisy. To jest różnica między reakcją a zarządzaniem sytuacją.

Likwidacja szkody to nie administracyjny formularz. To projekt z terminami, ryzykiem błędu, konsekwencjami prawnymi i wizerunkowymi. I to jest obszar, w którym PKB buduje realną wartość: broker jest obecny nie tylko w dniu podpisu, tylko w dniu próby będąc zawsze po stronie klienta.

Kryterium wyboru brokera, które działa zawsze

Jeśli broker pojawia się tylko po to, by „dowieźć polisę”, a znika na etapie konsekwencji, to w praktyce był elementem formalnym procesu. I właśnie dlatego w dojrzałym zarządzaniu nieruchomościami nie pyta się już: „czy mamy polisę?”. Pyta się: czy mamy architekturę ochrony, która zadziała, kiedy wydarzy się coś trudnego? Bo polisa to papier. A broker, jeśli jest właściwy, to mechanizm, który sprawia, że ten papier staje się realnym narzędziem bezpieczeństwa.

Wojciech Bednarek
wiceprezes, Polska Kancelaria Brokerska

publikacja: Administrator i Menedżer 02/2026

 

Baza wiedzy

Ten serwis używa plików cookies.
Korzystanie z tego serwisu, bez zmiany ustawień przeglądarki, oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Czytaj więcej...